Wyszukiwarka:
Rozważania niedzielne: Rok A

XXVIII Niedziela zwykła - 15.10.2017

2017-10-12

News
Kościół w kolejną niedzielę zwykłą podaje nam Słowo o uczcie Króla, na którą wszyscy jesteśmy zaproszeni. Jednak samo przyjście to zaledwie początek, który domaga się pełnego i świadomego zaangażowania. Każdy, odpowiadając na zaproszenie Jezusa, musi pamiętać, że ważna jest nie tyle zewnętrzna postawa, ile czystość i otwartość serca oraz miłość do swego Zbawiciela.



CZYTAJ!
Mt 22, 1-14

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».


ROZWAŻ!

Zamknijmy oczy i wyobraźmy sobie pustynię. Jeśli mieliśmy okazję być na takim miejscu, to przywołajmy to wspomnienie. Stajemy pośrodku krainy piasku i kamieni. Za każdym krokiem krajobraz niewiele się zmienia. Źródłem wody jest zapas w bukłaku i nieliczne oazy. Podobnie rzecz się ma z zapasem jedzenia. Równie trudno też o jakiekolwiek cień, który mógłby ulżyć ciężkiej podróży. Taki obraz jawi się nam po dłuższym pobycie na pustyni. Człowiekowi trudno żyć na pustyni w sensie dosłownym, ale także na pustyni duchowej. Pustyni, która może być miejscem próby i doświadczenia, ale nie może stać się miejscem stałego zamieszkania.

Jeśli pustynia jest miejscem ograniczonych dóbr, to nie odpowiadają jej słowa proroka Izajasza: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25, 6). Prorok wskazuje więc na inne miejsce, które obfituje w dobra i jest zapowiedzią wielkiej uczty w ogrodzie przypominającym oazę na pustyni, spełnienie marzeń dla umęczonych i strudzonych. Ta prawdziwa uczta Pana nie jest mirażem, nigdy się nie kończy, trwa wiecznie.

O takiej uroczystej uczcie opowiada nam przypowieść ewangeliczna. Oto Król zaprasza na ucztę weselną swojego syna. Herold uroczyście ogłasza: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” (Mt 22, 4). Czyż nie brzmi to jak wypełnienie się obietnicy złożonej i przekazanej przez proroka Izajasza?

Jaka była odpowiedź zaproszonych gości? Ku naszemu zdziwieniu czytamy „(...) oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali" (Mt 22, 5). Dlaczego tak uczynili? Przecież zaproszenie pochodzi od Króla [królestwa niebieskiego]. Czy jest to osoba, której się odmawia? A jeśli tak, to czy w taki sposób? Lekceważąc, odchodząc każdy do swoich spraw, a nawet znieważając i zabijając wysłane sługi? Dlaczego nawet ci, którzy byli strudzeni codzienną pracą wzgardzili wystawną ucztą swego króla? Czy możemy sobie to wyobrazić, zrozumieć? Kto zawinił? Jaka winna być reakcja króla? Czy usprawiedliwiany był jego gniew?

I tu kolejne zdziwienie. Król nie rezygnuje z uczy, ale posyła sługi na roztaje dróg i zaprasza "wszystkich".

Rozstaje dróg w czasach starożytnych były symbolem miejsca wyboru, w których należało podjąć ważną decyzję - wybrać kierunek dalszej drogi. Na rozdrożach uprawiano także praktyki magiczne, chcąc dowiedzieć się o swojej przyszłości. Tam można było spotkać nierządnice. Było to również miejsca napaści i bandyckich rozbojów. I właśnie w takie miejsce król posyła swoje sługi, by sprowadzić nowych gości weselnych. Ludzie z rozdroży, których król nie zna. Są wśród nich i tacy, którzy utknęli na rozdrożach, uwikłani w różne ciężkie sytuacje życiowe. Słudzy otrzymali trudne zadanie: ściągnąć wszystkich - „złych i dobrych” (Mt 22, 10).

„I sala weselna zapełniła się biesiadnikami” (Mt 22, 10). Wypełniła się nowymi gośćmi - ludźmi z rozdroży. Rozpoczyna się prawdziwa uczta weselna - zapowiadana i wyczekiwana. Pierwsze zaproszenie zostało zlekceważone i odrzucone przez tych, których zostali wybrani przez króla. Drugie zaproszenie zostało przyjęte przez tych, którzy przyszli z rozdroży dróg - z peryferii. Przyszli zatem, bo nie godzi się by sala weselna była pusta.

Król nie zapomniał o tych, których wcześniej zaprosił. Jest to bowiem czas sądu w dniu ostatecznym: czas nagrody i kary (por. KKK 678-679; 1023-1041)! 

Królestwo Boże jest podobne do uczty eschatologicznej, na której pojawią się wszyscy zaproszeni przez Pana. Wszyscy bez wyjątku! Czy zaproszonych Pan wpuścił i pozostawił? Nie. Pozostał z nimi na uczcie i bardzo się zdziwił gdy zauważył wśród gości weselnych człowieka, który pojawił się bez stroju weselnego. Jeśli został zabrany "z bezdroży", to jak mógł wyglądać? Mógł być biedny, brudny, ubrany w łachmany, a może także obciążony grzechem. Jak można zatem wejść na ucztę królestwa niebieskiego nie starając się przygotować do niej? Czy możliwe jest: przyjść, nasycić się i wyjść? Czy można zlekceważyć reguły - zasady królestwa niebieskiego? Czy nie jest to gorsza sytuacja, aniżeli tych, którzy w ogóle nie przyszli? Otóż NIE!

Psalmista pyta: „Kto będzie przebywał w Twym przybytku Panie, kto zamieszka na Twej świętej górze? Ten, który postępuje bez skazy, działa sprawiedliwie, a mówi prawdę w swoim sercu i nie rzuca oszczerstw swym językiem; ten który nie czyni bliźniemu nic złego i nie ubliża swemu sąsiadowi...” (Ps 15, 1-3). Kto zatem jest godny uczty weselnej?

Ewangelia przypomina: „Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali (…)" (Mt 22, 10). Jesteśmy wszystkich spotkanymi na rozdrożach, zabłąkanymi i zaproszonymi na ucztę "w ostatniej godzinie". Nie z powodu własnych zasług, a nawet nie z racji "bycia poddany króla" (ludem wybranym), ale z łaski króla, z sytuacji zagubienia (bezdroży), z racji bycia tymi, którzy tego najbardziej potrzebują!

Pamiętajmy, że jesteśmy ludźmi ściągniętymi z rozdroży, ludźmi zaproszonymi na ucztę weselną Syna, odziani we własne słabości i niedoskonałości. „Bo [Pan] mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości” (Iz 61, 10). To Pan nam daje szatę weselną, nie wymaga od nas niemożliwego. Pan daje nam mnóstwo okazji by przyodziać się w uroczystą szatę Jego łaski, np. modlitwa, sakramenty, miłosierdzie, miłość bliźniego... Weźmy ją zatem i „wstąpmy na górę Pańską, do świątyni Boga Jakuba" (Iz 2, 3); przyobleczmy się, „jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża" (Ap 21, 2).

Zapytaj samego siebie:

  • Czym jest dla mnie możliwością spotkania się z Bogiem w wieczności?
  • Jak wygląda moje życie? Czy stale błąkam się "na rozdrożach" (peryferiach), niezdecydowany podjąć konkretnej pracy nad sobą? Czy unikam pracy nad swoimi słabościami, grzechami?
  • Czy uczestniczę w Uczcie Eucharystycznej świadomie i godnie - w stanie łaski uświęcającej? Czy jestem tylko "obserwatorem" wydarzeń zbawczych?
  • Jak wygląda moje zaufanie do Pana Boga? Czy wszystko uzależniam od siebie i chcę wszystko kontrolować? A może lekceważę zaproszenie Pana i nie przejmuję się konsekwencjami swoich wyborów?



MÓDL SIĘ!

Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
Izraelu, złóż w Panu nadzieję
odtąd i aż na wieki!

Psalm 131


ŻYJ SŁOWEM!

Pan Jezus przyszedł na świat do ubogich i zagubionych, by "każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne" (J 3, 15). Jesteśmy tymi, których On sprowadził z bezdroży i peryferii tego świata. Starajmy się zatem być również sługami, których Król posyła do tych pogubionych i oddalonych od Niego. By tak się stało, trwajmy mocno przy Jezusie, odpowiadajmy na Jego wezwanie do modlitwy, miłości bliźniego i stałego nawracania się. Pomódlmy się na różańcu za tych braci i sióstr, którzy trwają w sytuacjach trudnych - żyją w związkach niesakramentalnych oraz za nie pojednanych z Bogiem!

Jarosław Rippel

fot. jk

Pozostałe tematy
Aktualności

Śląskie winszowania na Adwent i Boże Narodzenie

Na czas Adwentu i Najpiękniejszych Świąt proponujemy tym razem spojrzenie "po naszymu, czyli po Śląsku" – "Śląskie winszowanie..." – poezja w gwarze śląskiej w propozycji Jana Kaintocha z Pszowa. Wybór i komentarz p. Krystyny; zob. Biblia kod kulturowy

więcej

Duchowość i mistyka wg ks. Krzysztofa Grzywocza

Wydawnictwo MANHU z Zabrza proponuje dwa audiobooki z konferencjami ks. Krzysztofa Grzywocza, które wygłosił na WT Uniwersytecie Opolskim w semestrze poprzedzającym jego zagniecie (wiosna 2017). Polecam rec. zob. warto_przeczytac/240

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 3056111

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu