Wyszukiwarka:
Rozważania niedzielne: Rok C

IV Niedziela Wielkiego Postu - 31.03.2019

2019-03-28

News

Temat miłosierdzia chętnie podejmują kapłani w homiliach, powstaje wiele książek, a w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie (2016) Papież mówił o miłosierdziu do młodzieży z całego świata. Temat aktualny i ważny, ale jak realizowany jest w praktyce? Czy mogę zawołać, jak psalmista: Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu; niech się cieszy me serce z Twojej pomocy, chcę śpiewać Panu, który obdarzył mnie dobrem (13,6)? Jeśli nie, to może jeszcze nie dostrzegłem i nie doceniłem tego daru w moim życiu.


CZYTAJ!
Łk 15, 1-3. 11-32

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi".

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.


ROZWAŻ!

Pewien człowiek miał dwóch synów (15,11b) – rozpoczyna Jezus. To klasyczny sposób wprowadzenia w narrację (przypowieść). Tak więc wystarczy wygodnie się rozsiąść, przygotować gorącą herbatę i posłuchać opowiadania naszego Mistrza.

Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada» (15,12a) - z pewnością miny większości słuchaczy w tym momencie zmieniły się diametralnie, na twarzach pojawiła się dezaprobata, wręcz oburzenie wobec młodszego syna i brata. Przecież chłopak prosi o podział majątku za życia ojca. To właściwie tak, jakby chciał mu zakomunikować: „Chciałbym, żebyś już umarł”. Co za wyrodny syn! Jak on śmiał w ogóle powiedzieć coś takiego do swojego ojca? – myślą słuchacze. I tu po raz pierwszy zadziwia nas postawa ojca, który bez sprzeciwu przechodzi do spełnia wolę swego syna.

Jak można było się spodziewać młodszy syn poprosił ojca o majątek nie po to, by wybudować przytułek dla bezdomnych czy podjąć inną charytatywną działalność, lecz aby dostarczyć swojemu życiu (złudnego) szczęścia: odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie (15,13b).

Greckie słowo asotos tłumaczone jest jako „beztroskie” lub „rozpustne [życie]". Już na tym etapie Mistrz z Nazaretu mógłby wyciągnąć morał i stwierdzić, że szczęście ziemskie jest złudne i trwa bardzo krótko. Życie "na własną rękę", bez odpowiedzialności i roztropności ("bez Ojca"), prowadzi do degradacji przyrodzonej nam godności dziecka Bożego: pragnął napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie... (15,16). Jednak opowiadający (narrator) lubi nas zaskakiwać, więc zwraca kolejny raz naszą uwagę na ojca, który ujrzał go i wzruszył się głęboko (15,20b). Warto zwrócić uwagę, że ojciec - wbrew wszystkiemu - nie czeka na skruchę syna, lecz wręcz w niezwykły sposób wyraża swoją radość ("eksploduje/wybucha radością"). Słowo gr. esplagchnisthe (od splanchnidzomai) oznacza, że ojciec swoją radość poczuł w trzewiach ("wnętrznościach"), które w świecie hellenistycznym było ośrodkiem uczuć. Tego samego słowa używa Łukasz, by opisać emocje towarzyszące Jezusowi, gdy wskrzesza młodzieńca z Nain lub gdy Samarytanin widzi napadniętego przez zbójców (por. Łk 7,13; 10,33). Mateusz zaś użyje tego słowa, gdy Jezus widzi głodne tłumy przed cudownym rozmnożeniem chlebów i ryb (por. Mt 14,14). Ojciec "wzruszył się głęboko" - "ulitował się [nad swoim synem]". Czy chcesz mi powiedzieć, mój drogi Jezu, że mam podobnie wzruszyć się wewnętrznie (głęboko) i ulitować się (współczuć) nad każdym człowiekiem?

Trzeci moment zaskoczenia mam miejsce, gdy ojciec przyjmuje syna w swoim domu: wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go (15, 20b). Tłumaczenie greckie jeszcze dobitniej ukazuje tu prawdę o miłości ojca – dosłownie: „w biegu rzucił mu się na szyję i żarliwie go ucałował”. Słowa Ewangelii przypominają tutaj piękną scenę z Księgi Rodzaju, w której Józef, będący sługą faraona, daje się ponieść swoim emocjom, gdy jedna się ze swymi braćmi (a przecież wcześniej sprzedali go w niewolę), wręcz rzucając się im na szyje i całując ich. Józef płacze tak głośno, że słyszy go cały pałac (por. Rdz 45,1-15).

Ale to nie koniec! Ojciec jeszcze raz objawia swoją "rozrzutną" miłość ("nadmiar"), kiedy każe przynieść specjalną szatę i przyodziać syna, następnie wręcza mu pierścień i sandały (15,22). W ten symboliczny sposób ukazuje mu, że nigdy nie stracił godności synowskiej, a żaden grzech nie jest w stanie jej usunąć; poleca też służbie przynieść utuczone ciele (15,23),czyli specjalnie karmione zbożem (podczas gdy inne karmiono trawą) i przeznaczone na szczególne uroczystości. Ojciec zdaje się całkowicie zapomnieć o przykrości, którą sprawił mu syn. Nie zważając na to, co pomyślą inni, wyprawia wystawną ucztę (w sposób wręcz rozrzutny), by dzielić się z innymi swoją radością i miłością.

Taki właśnie jest nasz Bóg miłosierny i litościwy (por. Wj 34,6). Jego miłosierdzie jest "nieustępliwe" – jak pasterza, który szuka zagubionej owcy (por. Łk 15,17) lub kobiety, która przez cały dzień zamiata dom w poszukiwaniu jednej monety (por. Łk 15,8-10). A co najważniejsze, Jego miłosierdzie jest "rozrzutne", jak radość ojciec, który cieszy się z powrotu ukochanego dziecka, i to za każdym razem i tak samo.

Warto więc zapytać:

  • Czy wierzę w Boże miłosierdzie? Czy przypadkiem nie bagatelizuję tego przymiotu Boga?
  • Czy zdarzyło mi się w moim życiu zareagować podobnie, jak miłosierny ojciec, dobry pasterz, zatroskana kobieta?
  • Czy są jeszcze tacy ludzie, którym nie potrafię przebaczyć?


MÓDL SIĘ!

Uciekam się do Twego miłosierdzia, Boże łaskawy, któryś sam jeden jest tylko dobry. Choć nędza moja wielka i przewinienia liczne, jednak ufam miłosierdziu Twemu, boś jest Bóg miłosierdzia i od wieków nie słyszano ani nie pamięta ziemia ani niebo, by dusza ufająca miłosierdziu Twemu została zawiedziona. O Boże litości, Ty sam jeden usprawiedliwić mnie możesz i nie odrzucisz mnie nigdy, gdy się udaję skruszony do miłosiernego Serca Twego, u którego nikt nie doznał odmowy, choćby był największym grzesznikiem.


ŻYJ SŁOWEM!

Trudno jest przebaczyć, a tym bardziej być miłosiernym i litościwym wobec bliźniego? Przypomnij sobie jak szczodry jest Twój Ojciec niebieski w swoim miłosierdziu, jak cieszy się z powrotu grzesznika. Naśladuj Go, choć nie jest to łatwe. I zamiast obawiać się, że wśród ludzi wyjdziesz na słabego, "zapomnij się" (zaskocz sam siebie) i pobiegnij przed siebie, aby objąć swojego bliźniego, tak jakbyś ściskał samego Boga.

Mateusz Cerkowniak

fot. Powrót syna marnotrawnego - obraz Rembrandta van Rijna

Pozostałe tematy
Aktualności

Wprowadzenie do antropologii biblijnej

Nowy dokument Papieskiej Komisji Biblijnej Che cosa è l`uomo? Un itinerario di antropologia biblica (Czym jest człowiek? Wprowadzenie do antropologii biblijnej) to bardzo potrzebna i aktualna pomoc w interpretacji nauczania doktryny Kościoła katolickiego. Dokument już wzbudza dyskusję (zob. wywiad z ks. prof. Witczykiem), stąd zachęta do uważnej lektury.

więcej

Niedziela Słowa Bożego 2020

Z inicjatywy Franciszka obchodzimy Niedzielę Słowa Bożego (zob. List). Papież pragnie uczcić 50. rocznicę powstania Katolickiej Federacji Biblijnej oraz 1600. rocznicę śmierci św. Hieronima. Niedziela ma wymiar ekumeniczny, gdyż jednoczy wszystkich chrześcijan wokół Słowa: To właśnie Bóg w Chrystusie pojednał świat ze sobą. On nie poczytał ludziom ich grzechów i w nas złożył słowo pojednania (2 Kor 5,19 BP).

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 5216457

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu