Wyszukiwarka:
Rozważania niedzielne: Rok A

II Niedziela zwykła - 19.01.2020

2020-01-16

News

Zawierzyć bez reszty. Wydaje się rzeczą oczywistą, że w duchu wiary i zawierzenia całkowicie zdajemy się na Boga. Jemu powierzamy sprawy naszego życia i naszych bliskich. W działaniu „Bożego palca” dostrzegamy Bożą wolę. Czy jednak do końca potrafimy nasze życie zawierzyć Bogu? To jest pytanie na które trudno dać jednoznaczną odpowiedź.


CZYTAJ!
J 1, 29-34

Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi».

Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».


ROZWAŻ! 

W czasie każdej Mszy św. słyszymy te słowa kapłana podnoszącego Ciało Pańskie: „Oto Branek Boży”. Kiedy zbliża się Komunia św., kiedy mamy przyjąć Jezusa Chrystusa obecnego pod postacią Chleba, wtedy mówimy w wiarą: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami” i „obdarz nas pokojem”. A potem kapłan bierze w swoje dłonie Ciało Chrystusa i podnosząc je mówi wobec wszystkich zgromadzonych: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”, a więc kapłan powtarza słowa św. Jana, które wypowiedział wobec Jezusa, a które czytamy w danej nam dziś Ewangelii. A jako wierni oczekując przyjęcia Chrystusa mówimy: „Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. I wtedy już możemy przystąpić i przyjąć Ciało Chrystusa, wtedy mamy już udział w Komunii św. z żywym Chrystusem, żyjącym, zbawiającym i uświęcającym człowieka.

Ale dlaczego akurat Jezusa Chrystusa nazywamy „Barankiem”?

Otóż ma to swoje uzasadnienie w tradycji Izraela. Baranek był zawsze dla mieszkańców Palestyny wielkim bogactwem. Kto miał owoce, miał wełnę, mógł ją sprzedawać, mógł utrzymać się dzięki owczarni. Jednak od najdawniejszych czasów, nawet tysiące lat temu, ludzie pragnęli czcić Boga i okazywać Mu swą miłość. Dlatego czynili to składając ofiary, dając coś Bogu w darze. Takie ofiary składali już Kain i Abel dając Bogu w ofierze właśnie owce i zboże. Według ludzi dawnych wieków trudniących się pasterstwem i uprawą roli, trzeba było Bogu w darze składać to, co mieli najlepszego, co stanowiło dla nich największą wartość. Dlatego bardzo często obok zboża, chleba, win, składano Bogu w darze właśnie baranki. Do tego celu budowano specjalny ołtarz z kamienia, układano na nim trochę suchego drewna a na nim zaś składano mięso zabitego baranka i spalano je. Ówcześni wyobrażali sobie, że przez spalenie to zwierzątko nikomu już nie będzie służyć, że zostało ofiarowane i poświęcone wyłącznie Bogu. A potem patrząc na unoszący się do góry dym i ogień myśleli, że ich ofiara razem z modlitwą idzie, unosząc się do Boga, który mieszka gdzieś w górze, ponad gwiazdami. Takie było wyobrażenie ówczesnych ludzi. W taki sposób czcili Boga, dziękowali Mu i go przepraszali.

Baranek jednak jeszcze w inny sposób jest obecny w tradycji Narodu Wybranego. Otóż kiedy naród był w niewoli egipskiej i kiedy chciał uwolnić się z niewoli, wrócić do Ziemi Obiecanej, wówczas Mojżesz prosił Boga, by pomógł narodowi wyjść z Egiptu. I Bóg zsyłał na naród egipski różne plagi. Ale nie udało się narodowi uwolnić z jarzma niewoli. Dopiero kiedy członkowie Narodu Wybranego spożyli baranka, a jego krwią oznaczyli odrzwia swoich domów. Wtedy Bóg zesłał plagę karząc śmiercią pierworodnych synów w całym Egipcie. Wówczas Naród Wybrany wyruszył do Ziemi Obiecanej, do Ziemi Świętej. Od tej pory Baranek Paschalny stał się symbolem wyzwolenia. Co roku postanowiono na pamiątkę tego wydarzenia spożywać Wieczerzę Paschalną, w czasie której spożywa się właśnie Baranka Paschalnego.

Przed tygodniem przeżywaliśmy Święto Chrztu Pańskiego. Wspominaliśmy to wydarzenie kiedy to Jezus po czterdziestu dniach postu na pustyni udaje się na Jordan by przyjąć chrzest od Jana Chrzciciela. Dziś mamy dalszy opis tego wydarzenia. Jan widząc Jezusa mówi wobec ludzi: „Oto Baranek Boży”. W ten sposób Jan daje świadectwo o Jezusie. Pokazuje na Niego jako na Tego, który przyszedł wyzwolić człowieka z jarzma niewoli grzechu, który przyszedł odkupić człowieka przez śmierć na krzyżu. Ale Jezus przez swoją śmierć stał się Ofiarą. W czasie męki i drogi krzyżowej spełniły się zapowiedzi proroka Izajasza, bo Jezusa prowadzono jak baranka na rzeź. Od tej pory baranek stał się symbolem Chrystusa Zbawiciela i Ofiary.

Św. Jan Chrzciciel dał o Jezusie jednoznaczne świadectwo: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim (...) Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że on jest Synem Bożym”.

Oto narodził się Jezus Chrystus, który w oznaczonym czasie, objawił siebie, prawdę o Bogu, który zbawił i odkupił człowieka, by człowiek stał się „nowym stworzeniem” odkupionym z niewoli grzechu, a zwróconym ku Bogu. I niby jest to prawda oczywista. Jesteśmy odkupieni, zbawieni, na nowo usynowieni, a jednak jakbyśmy o tym zapominali, że Chrystus jest naszym Zbawicielem, że on jest godzien naszego zaufania, że warto rzeczywiście w Nim złożyć swoją nadzieję.

Czasami bardzo brakuje w nas tego prawdziwego przekonania, a przejawia się to chociażby w tym, że często bardziej wierzymy w rożne przesądy, sny, horoskopy, i inne bzdurne nieraz głupoty, niż samemu Bogu. Owe trzynaste dni, trzynaste numery w szkole, numery domów, tablic rejestracyjnych na samochodach. Jak wielki jest to przesąd. Podobnie wszystkie przekonania o grodzeniu płotów na wiosnę, szczególnie w Wielki Piątek, że ktoś umrze, że będzie nieszczęście. Może tak się zdarzyć. Te dwie rzeczywistości mogą się wydarzyć, dlatego niektórzy ludzie je łączą i wierzą w nie bardziej jak w Pana Boga, zapominając, że wszystko jest w rękach Boga i od Niego wszystko zależy. Podobnie wszystkie horoskopy. Jeżeli się je czyta z humorem tylko, jako źródło rozbawienia, to w tym nie ma nic złego. Gorzej gdyby ktoś kierował się rzeczywiście horoskopem, czy innymi przesądami. Jest to grzech braku zaufania do Boga. W zderzeniu z tego typu doświadczeniami widzimy brak konsekwencji. Niby jesteśmy wierzący, odnajdujący w Chrystusie naszego Jedynego Pana i Zbawiciela, a tak gdzieś na boku mamy swoje zawierzenia i nie potrafimy się z nich uwolnić.

Ten problem jest to tylko jednym ze sprawdzianów, czy rzeczywiście potrafimy Bogu całkowicie zawierzyć. Jakie my dajemy świadectwo swej wierze?Jezus stał się Bożym Barankiem. Czy za to jesteśmy Mu wdzięczni?

W podążaniu drogą lectio divina niech nas prowadzą proste pytania:
  • Czy wierzymy w przesądy i czy sięgamy po horoskopy?
  • Kiedy przejawił się u nas brak zawierzenia Bogu?
  • Czy w każdym calu życia potrafimy swoją ufność złożyć w Bogu?


MÓDL SIĘ!

Odmów akt wiary, nadziei i miłości oraz akt żalu!


ŻYJ SŁOWEM!

Postaraj się by zwrócić uwagę komuś, kto w Twojej obecności mówi o horoskopach lub je czyta.

ks. Franciszek Koenig

Pozostałe tematy
Aktualności

Rozstrzygnięcie konkursu biblijnego

Oto laureaci konkursu biblijnego "Nie lękajcie się!". Nagroda główna: Emilia Andrzejewska - Bydgoszcz. Wyróżnienia: Izabela Durma - Lublin; Magdalena Zając - Rożnowice. Sponsorem nagród książkowych jest Wydawnictwo "Jedność" (zob. ssb24.pl). Gratulujemy. Nagrody prześlemy pocztą.

więcej

Bałwochwalstwo

Nowa książka o bałwochwalstwie - to trzy cykle rozważań w rytmie lectio divina jako droga rozeznawania duchowego. Piętnaście odsłon grzechów odrzucenia Boga jedynego i prawdziwego oraz kultu fałszywych bożków. Rozeznawanie - w świetle słowa Bożego - współczesnych form bałwochwalstwa osobistego i społecznego, fałszywych idoli, mocno związanych z naszymi zmysłami; rec.JK; zob. Salwator

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 8740425

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu