Wyszukiwarka:
Rozważania niedzielne: Rok B

X Niedziela zwykła - 10.06.2012

2012-06-08

News
Człowiek nosi w sobie sprzeczności. Chce wspólnoty. A jednocześnie dzieli. Bóg tymczasem oczekuje od niego jedności. Jedności prawdziwej, wewnętrznej, nie pozornej. Bóg chce od ludzi jedności, bo wie, że jedność ich ubogaci, wydoskonali. I bardziej jeszcze upodobni ich do Niego – Jednego, choć w Trzech Osobach.


CZYTAJ!
Mk 3,20-35

Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”. Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zabrać, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”. Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących wokoło Niego, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.


ROZWAŻ!

Gdzie człowiek, tam podział. Nie inaczej. Tak być już – widać – musi. Albowiem co ludzkie, pozostaje niedoskonałe. Słabe i kruche. Ułomne i nietrwałe. I chociaż nosi czy wręcz pielęgnuje w sobie człek siłę, jakąś niesłychaną, nigdy niespożytą energię, potężny pęd ku budowaniu struktur jednolitych, to jednak konstruowane przezeń systemy, wskutek rozmaitych napięć, w konsekwencji różnicowania zdań, sądów i opinii, szybko się rozpadają. Nie są w stanie przetrwać próby czasu. Rozrywa je niejako bogactwo mających tworzyć je poszczególnych osobowości. Powstają w ten sposób najróżniejsze granice. Powstają w ten sposób najrozmaitsze bariery. Powstają niezliczone sekcje, frakcje, skrzydła, partie, obozy, opcje, stowarzyszenia, koła, grupy… Dzielenie okazuje się przeto cechą specyficznie ludzką, znamieniem człowieczeństwa. A dewiza starorzymska „Dziel i rządź!” receptą na spokojne, bezkonfliktowe, czyli szczęśliwe – jakkolwiek ułudnie szczęśliwe – życie społeczne.

Wszelkie od człowieka pochodzące instytucje muszą runąć. Każda jedność wypracowana – niejednokrotnie w pocie czoła, mozolnie – przez człowieka, jedność tedy humanistyczna, wnet upadnie. Nie ostoi się dłużej, ponieważ bywa nierzadko wyłącznie pozorna, zewnętrzna, odgrywana, zatem wznoszona na niestabilnym gruncie, bez fundamentu. Nie ostoi się dłużej, bo jest domem budowanym na piasku, który nie zdoła przetrzymać naporu burzy i huraganowej zawieruchy (por. Mt 7,24-27). Każda jedność, będąca produktem jedynie ludzkich starań, nie zdoła unieść pluralistycznego balastu. Uwodzi, jest piękną, owszem, ale jednak iluzoryczną zasłoną, prestidigitatorską sztuczką. Nie jedna przecież ludzi od wewnątrz. Jest płytka, powierzchowna, w niczym niezakorzeniona. Jest szczególnie niebezpieczna, gdyż wytwarza poczucie, jakoby wszystko było w jak najlepszym porządku, podczas gdy w rzeczywistości w porządku wcale nie jest. Gdy spojrzy się głębiej, do środka, w przestrzeń jej serca, w przestrzeń jej duszy, widać wyłącznie smutne, tragiczne rozbicie. Jakaż beznadzieja!

Ojcem podziału jest każdy z nas. Ojcem podziału jest człowiek. Ojcem podziału jest jeszcze – jest przede wszystkim kto inny: diabolos – ten, który dzieli. Ten sam, który ojcuje kłamstwu (por. J 8,44) – zły, perfidny Szatan. On nas dzieli, wznosi między nami coraz potężniejące mury, i on nas oszukuje, jakobyśmy byli mimo podziałów jednością. Tym samym zawęża nasze perspektywy na przyszłość: „Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać” (Mk 3, 24-25). Jedyna pozostająca opcja, jedyna dla nas szansa, nadzieja na jutro to – by Jezusowe orędzie ująć pozytywnie – jedność wewnętrzna i jedność zewnętrzna. Z tym, że jedność zewnętrzna winna być owocem, efektem jedności wewnętrznej. Nigdy, przenigdy nie odwrotnie.

Trudna to sztuka – jedność wewnętrzna: we mnie samym (ta może jest nawet najtrudniejsza), w moim domu, w mojej rodzinie, w mojej wspólnocie parafialnej, w Kościele. Jesteśmy wszakże poturbowani grzechem oraz antropologią nieintegralną, zawężoną do utylitarności i ślepej konsumpcji. Tak, jesteśmy poturbowani, poobijani, potłuczeni. My sami i nasi bracia. Wszyscy jesteśmy pogubieni, głęboko poranieni naszym codziennym doświadczeniem międzyludzkich konfliktów. Jesteśmy względem siebie nieufni, zdystansowani, nieraz – za często! – wrogo nastawieni, zbyt jakby ostrożni, dyplomatyczni. A potrzeba nam miłości – miłości akceptującej drugiego: „[…] miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga […]” (1 J 4,7). Potrzebujemy miłości. Miłości naprzód akceptującej, a potem dopiero wymagającej. Potrzebujemy miłości miłośnie wymagającej.

Zaiste, trudna to sztuka – jedność wewnętrzna. Niemożliwa bez pomocy Ducha. Wymaga przede wszystkim myślenia szarlatańskiego, przewrotnego. Innego myślenia niż to, do którego przyzwyczaił nas świat. Wymaga myślenia Jezusowego, myślenia kogoś, kto „odszedł od zmysłów”. Nie wszystkich nas, uczniów Chrystusa, na takie myślenie, na odważne myślenie stać – na zaangażowane, żywotne myślenie o jedności. Jakkolwiek bardzo jest ono prawomocne. Jest możliwe. Królestwo przecież inferalne ostatecznie skończyło się: „Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim” (Mk 3,26).

Jedność wewnętrzna, a zatem jedność autentyczna, na wzór jedności, komunii Trójcy, może się wydarzyć, może stać się wyłącznie w optyce wiary. To znaczy przez Jezusa Chrystusa, krzew winny scalający latorośle (por. J 15,5). My potrzebujemy jedności. By trwać. By żyć. By się rozwijać. Nie obawiajmy się jedności. Ona nas nie zniszczy. Nie zdepcze naszej indywidualności. Odwagi! Jedność nas wzbogaci. Pociągnie, wzniesie ku Bogu – Jednemu, lecz troistemu w Osobach. Pragnijmy jedności. Szczerze pragnijmy jedności. Pragnienie uprzedza fakt. Pragnienie fakt uobecnia. W jakimś sensie jest już faktem. Pragnienie na fakt otwiera. Usposabia do przyjęcia faktu. O jedność się módlmy. Modlitwa zapali, rozogni w nas nadzieję na jedność. Do jedności dążmy. Niech ta dążność całkowicie, absolutnie, bez reszty nas pochłonie, przeniknie. Niech ta dążność nas rozgrzewa. Uwierzmy wreszcie w jedność. W jedność pozostającą ciągle naszym przeznaczeniem – „communio sanctorum”. Kto nie wierzy w jedność, nie wierzy w Mesjasza i Jego zbawczą moc jednania (por. 2 Kor 5,18). Kto zaś nie wierzy w Mesjasza, grzeszy przeciwko Duchowi i winien jest grzechu wiecznego (Mt 3,29). Pozwólmy się w końcu spajać Eucharystii, owemu przedziwnemu sakramentowi jedności!

Jedność jest wolą Chrystusa: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie […] (J 17,20-21). Kto dąży do jedności pełni Bożą wolę. A kto pełni wolę Bożą, jest Jezusowi bratem siostrą i matką (por. Mk 3, 35). Być bratem, siostrą i matką Chrystusa – oto nasze powołanie. Oto powołanie chrześcijan. Oto powołanie. Moje powołanie. I Twoje.

Pytania do refleksji:

  • Czy odkrywam w sobie powołanie do jedności?
  • Jaki jest stan mojej wewnętrznej jedności? Czy aby nie jestem podzielony?
  • W jakim stopniu jestem człowiekiem pojednania, człowiekiem budującym wspólnotę, człowiekiem jedności?
  • Jak jest z jednością w moim małżeństwie? W mojej rodzinie? W moim środowisku? W pracy? W parafii, do której należę?

MÓDL SIĘ!

Boże wieczny i miłosierny,

Ty jesteś Bogiem pokoju, miłości i jedności.

Prosimy Cię, Ojcze, i błagamy Cię,

zgromadź Twoim Duchem to, co jest rozproszone,

zjednocz i odnów to, co jest podzielone.

Zechciej także udzielić nam nawrócenia do Twojej jedności,

abyśmy szukali Twojej jedynej prawdy, a strzegli się wszelkiej niezgody.

Tak będziemy mieli tylko jedno serce,

jedną wolę, jednego ducha, jedną wiedzę, jeden rozum,

a zwróceni w pełni ku Jezusowi, naszemu Panu,

będziemy mogli, Ojcze, chwalić Cię jednymi usty

i dziękować Ci przez naszego Pana Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Amen.

Marcin Luter


ŻYJ SŁOWEM!

Pojednam się z człowiekiem, z którym jestem skłócony. Pomodlę się za człowieka dla mnie niewygodnego, za mojego adwersarza, nieprzyjaciela. Porozmawiam z nim.

dk. Łukasz Libowski

fot. Ikona Communio sanctorum

Pozostałe tematy
Aktualności

Dzięki Bogu - film w ssb

Film "Dzięki Bogu" ma siłę rażenia równą "Klerowi" - przekonują recenzenci obrazu w reż. Francoisa Ozona (2019). Polecamy recenzję ks. Marka Lisa, prof. UO; zob. ssb24.pl/film-katecheza

więcej

Biografia inteletualna Franciszka

Lektura biografii intelektualnej papieża Franciszka wg Massimo Borghesiego jest przekonywująca i obowiązkowa dla katolików. Winni się z nią "zmierzyć" krytycy i zwolennicy, intelektualiści i poszukujący odpowiedzi na wątpliwości duszpasterskie czy doktrynalne. Studium dociera do źródeł myśli Franciszka, domaga się uczciwej zadumy i rozeznania. Polecam! jk

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 4842897

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu