2023-12-22
Ewangelię św. Jana rozpoczyna słynny Prolog, „Hymn o Logosie”. Z języka greckiego logos znaczy „słowo”. Ten termin występuję w rozważanej dziś perykopie aż 5 razy:
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1,1-2).
„Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie,lecz świat Go nie poznał” (J 1,10).
„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14a).
Słowo – czym albo raczej Kim jest?
Każde słowo, które wypowiadamy, posiada moc. Można je porównać do noża, którym smarujemy chleb masłem. Ale ten nóż możemy też wykorzystać w zły sposób, gdyż możemy się nim skaleczyć, zranić. Zatem tym samym narzędziem, wykonując różne czynności, możemy zdziałać dobre lub złe rzeczy. Kiedy komuś coś przysięgamy, to mówimy, że „dajemy słowo”. Kwestią czasu jest, czy tego słowa dotrzymujemy i jesteśmy słowni, czy też nie, czego konsekwencją jest często ludzki zawód, nieszczęście, utrapienie.
Zaś Słowo Boga jest podmiotem działającym, sprawczym. W Księdze Rodzaju Bóg słowem stwarza świat (Rdz 1,1–2,4a). Także inne teksty o tym mówią, np. „Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie zastępy przez tchnienie ust Jego” (Ps 33,6). Natomiast w dzisiejszej Ewangelii czytamy: „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, [z tego] co się stało” (J 1,3). Wyrażenie „przez Nie” sugeruje współpracę w akcie stworzenia. Bóg Ojciec wpatruje się w swoje Słowo, które jest Jego doskonałym wyrazem, „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15), „odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” (Hbr 1,3). Słowo doskonale odzwierciedla wszystko, czym jest Ojciec, wyrażając wszystko, co kiedykolwiek może być stworzone. Co więcej, On stwarza wszystko to, co widzi wyobrażone w swoim Słowie, i tak oto nic nie może zaistnieć bez Słowa.
Zatrzymajmy się nad zdaniem, które rozpoczyna Ewangelię: „Na początku było Słowo”. Greckie en arche przywodzi na myśl pierwsze słowa Księgi Rodzaju: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1). Oznacza to nie chronologiczny, ale absolutny początek, zasadę wszystkiego, a raczej osobę, od której wszystko się zaczyna. Syn Boży, który rodzi się jako człowiek w Betlejem, to ten sam Bóg, który jest racją i zasadą istnienia świata, który wydobył go z niebytu.
· „A Słowo było u Boga” – gr. pros ton theon – należy tłumaczyć, że było zwrócone twarzą ku Bogu, było Jego Słowem, byli sobie bliscy jak Syn i Ojciec.
· „Bogiem było Słowo” – wszystkim, czym jest Bóg, tym jest i Słowo: Oni są jednym, a jednocześnie jest Ich dwu.
· „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród Nas” – z greckiego sarks tłumaczymy jako „ciało”, ale dosłownie należy to rozumieć jako „mięso”. To konkretne określenie nie powinno pozostawiać wątpliwości, że ciało Jezusa było prawdziwe i realne.
„Hymn o Logosie” ukazuje tajemnicę wcielenia: Bóg rzeczywiście stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie. Ta tajemnica nieskończenie przewyższa ludzkie pojmowanie. Ale żeby móc zbliżyć się ku tej prawdzie, przypatrzmy się postawie Jana Chrzciciela, którego Jan Ewangelista opisuje tak: „Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego” (J 1,6-7).
Jan Chrzciciel – ostatni i największy prorok posłany przez Boga. Jego główną rolą było zaświadczać o światłości. Ewangelista dodaje: „Nie był on światłością, lecz [został posłany], aby zaświadczyć o światłości” (J 1,8). To istotna różnica. Bycie świadkiem Jezusa, na wzór Jana Chrzciciela, można porównać do księżyca. W ciemną noc, kiedy słońce świeci na drugiej półkuli ziemskiej, nie jesteśmy w stanie namacalnie go doświadczyć. Jedynie fakt, że świeci, jest naszą wiedzą naukową i przekonaniem. Jednakże to księżyc, który świeci w nocy, nie swoim światłem, lecz odbijanym od słońca, jest poświadczającym o nim. Bowiem przecież to nie księżyc jest źródłem światła, lecz właśnie słońce. Podobnie i Jan Chrzciciel, którego misją było danie świadectwa o Jezusie Chrystusie – Mesjaszu, który jest Światłością.
My także możemy być „księżycami” dla tych, którzy trwają w ciemnościach. Karmiąc się tylko Słowem Boga i wcielając Je we własne życie, konfrontując z własnymi słabościami, jesteśmy w stanie tak jak Jan Chrzciciel być odbiciem Światła, być świadkiem Jezusa Chrystusa po to, by inni mogli uwierzyć, że On jest.
Światłość, która oświeca każdego człowieka, to boskie Słowo, przez które świat stał się. Świat, jak i w tamtych czasach, tak i dziś, „nie poznał Go”. Znaczy to, że ludzie, zamiast świadczyć o Bogu obecnym w stworzeniu, „przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” – jak pisał św. Paweł w Liście do Rzymian (Rz 1,18). Przez grzech pierworodny ludzkość popadła w duchową ruinę, ponieważ odmówiła uznania i przyjęcia boskiego światła. A „przyjąć” Słowo Boga to pozwolić Mu, by kształtowało nasze życie, nasze serce, naszą codzienność.
Wielu Izraelitów nie przyjęło Słowa, które przemawiało przez proroków. Nie przestawali oni grzeszyć i zapominali o swoim Stwórcy. Bóg jednak obiecał przez swoich proroków, że nie pozostawi swoich dzieci samych sobie oraz że wybawi swój lud od jego grzechu i kary, a dokona tego poprzez wielki, przyszły akt zbawienia, poprzez nowe wyjście z niewoli, poprzez przyjście na świat Boga-Człowieka.
„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w Imię Jego” (J 1,12) – otworzenie swojego serca na Boże Słowo daje nam siłę do trwania w Światłości, Prawdzie i Miłości, którymi jest On sam. Z trudem szukać piękniejszej nadziei, niż ta, że mimo wszelkich ludzkich ułomności i grzeszności, Bóg przychodzi realnie do człowieka w postaci człowieka, by ten mógł jeszcze bardziej doświadczyć dziecięctwa Bożego. Chciejmy w ten świąteczny czas zatrzymać się i zastanowić się nad istotą tych świąt Narodzenia Pańskiego, a nade wszystko nad tą wielką Bożą Tajemnicą.
Zastanów się:
O Jezu, moja miłości i Dobro najwyższe, Zbawicielu i Boże mój, cześć Ci oddaję i błogosławię Cię za tę szczęśliwą chwilę, w której raczyłeś stać się człowiekiem. Wychwalam ową świętą noc, w którą na ten świat przyszedłeś i raczyłeś się narodzić jako uboga Dziecina. Dzięki Ci składam, o Najsłodszy Odkupicielu, za tyle dowodów miłości Twojej, błagam Cię przez owe pierwsze boleści, które dla mnie poniosłeś, przez te pierwsze łzy, które dla mnie w stajence wylałeś, przebacz mi wszystkie grzechy moje, daj mi łaskę, abym je mógł przez całe życie opłakiwać i nimi się brzydzić, tak jak ich teraz nienawidzę i nimi się brzydzę. Amen.
Zastanów się, czy spędzasz wystarczająco czasu na codziennej modlitwie, czy przebywasz ze Słowem Bożym. Chciej otworzyć swoje serce na Słowo zapisane na kartach Biblii – modlitwa „Hymnem o Logosie” może być dobrym punktem wyjścia. Chciej Słowo przeczytane i przemodlone wcielać w swoje życie – świadczyć o Światłości, wzorem Jana Chrzciciela.
Marcin Chudala