Wyszukiwarka:
Rozważania tematyczne: Świadkowie prawdy z tej ziemi

Ludwig Wrodarczyk OMI (†1943) Radzionków - Okopy k. Rokitna (Wołyń)

2017-09-07

News
Ostatni z kandydatów na ołtarze w drugiej grupie męczenników II wojny światowej pochodzi z Radzionkowa. To jedna z nielicznych ofiar tej grupy, która poniosła śmierć nie w obozie koncentracyjnym, ale z rąk kierujących się nienawiścią oprawców ukraińskich. Młody kapłan ze Śląska oddał życie za wiarę w Okopach na Wołyniu, na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie przyznał ojcu Ludwikowi Wrodarczykowi medal i dyplom „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” za pomoc uciekinierom z getta w Rokitnie na Kresach Wschodnich. W czasie 60-lecia istnienia Instytutu Yad Vashem medale te nadano ponad 15 tys. osób, w tym ok. 6 tys. Polaków, którzy w okresie wojny ratowali życie Żydom.


wprowadzenie



CZYTAJ!

J 19, 25-27

A obok krzyż Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.


ROZWAŻ!


Zwieńczeniem modlitwy arcykapłańskiej Jezusa jest wołanie z wysokości krzyża. Tradycja mówi o siedmiu słowach Jezusa – jak siedem próśb modlitwy Pańskiej (Mt), czy siedem części modlitwy pożegnalnej (J). Św. Jan opuszcza dramatyczną modlitwę zaczerpniętą z Psalmu 22 (por. Ps 22, 2; Mt 27, 46; Mk 15, 34), ale wprowadza modlitewny testament z krzyża, w którym zawierza Matkę umiłowanemu uczniowi, a ucznia – ukochanej Matce. Z krzyża Jezus oddaje wszystkich uczniów Matce Kościoła. Ostatni werset: „I od tej godziny uczeń przyjął Ją do siebie” (19, 27) – brzmi jak wyzwanie dla wszystkich uczniów Chrystusa. U stóp krzyża dojrzało nowe macierzyństwo Maryi (RM 23), ale dojrzał również nowy model ucznia. „Uczeń umiłowany” – to postać występująca tylko w czwartej Ewangelii. Jest on też nazywany „innym/drugim uczniem” (18, 15; 20, 3. 8), „uczniem, którego Jezus miłował” (13, 23; 19, 26; 20, 2; 21, 7. 20) albo „uczeń, który daje świadectwo…” (21, 24. 35). Trzy określenia odnoszą się do jednej postaci, niewątpliwie historycznej, ale nie dającej się bliżej sprecyzować. Być może symbolizuje on ucznia dojrzałego – prezbitera („straszy, przełożony, odpowiedzialny”), który jest w stanie zobaczyć, zrozumieć, uwierzyć i powiedzieć wszystko, ponieważ wie, że jest umiłowany przez Jezusa. Dojrzałość ucznia jest owocem «nowej miłości» przez uczestnictwo w odkupieńczej miłości Syna. Szczególnym wyrazem dojrzałości jest męczeństwo za wiarę. Spójrzmy zatem na jeszcze jednego świadka prawdy z tej ziemi.

Ludwik Wrodarczyk urodził się 25 sierpnia 1907 r. w Radzionkowie k. Bytomia. Jego rodzice Karol i Justyna zbudowali nowy dom niedaleko parafialnego kościoła św. Wojciecha. W rodzinie Wrodarczyków przyszło na świat 13 dzieci, z których dziewięcioro przeżyło dzieciństwo. Ojciec był rolnikiem, ale pracował także w kopalni. Matka była kobietą pobożną, dobrą i niezwykle pracowitą. Po śmierci męża (1926 r.) sama wychowywała dzieci w tradycyjnej religijności, mocno związanej z kultem maryjnym w pobliżu piekarskiego sanktuarium Matki Bożej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej Ludwik jako czternastoletni młodzieniec rozpoczyna naukę w niższym seminarium misjonarzy oblatów w Krotoszynie (1921-22), Lublińcu (1923-24) i Krobii (1924-26) w woj. poznańskim. W czerwcu 1926 r. zdał maturę, po czym 14 sierpnia 1926 r. rozpoczął nowicjat w Markowicach k. Inowrocławia. Rok później, 15 sierpnia 1927 r., złożył pierwszą profesję zakonną. Studia filozoficzno-teologiczne rozpoczął w Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze. Tam też otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Walentego Dymka. Było to w sobotę 10 czerwca 1933 r. Trzy dni później odprawił Mszę św. prymicyjną w kościele parafialnym pw. św. Wojciecha w Radzionkowie. Po krótkich wakacjach został skierowany do pracy duszpasterskiej w Kodniu nad Bugiem, a następnie do Markowic k. Inowrocławia. Przez dwa lata (1937-39), przy boku superiora i mistrza nowicjatu bł. o. Józefa Cebuli, pełnił funkcję ekonoma i wychowawcy nowicjuszy. Wszyscy mogli się od niego uczyć życzliwości, delikatności, prostoty, pokory i pracowitości. Jeden ze współbraci tamtej wspólnoty powiedział o nim: „O. Wrodarczyk był wspaniałym człowiekiem, kapłanem, ekonomem i zakonnikiem” (br. Józef Jarmuż OMI).

Sześć lat po otrzymaniu święceń kapłańskich, w sierpniu 1939 r., o. Wrodarczyk zostaje mianowany administratorem nowo utworzonej parafii Okopy k. Rokitna, w diecezji łuckiej, w powiecie Sarny na Wołyniu, położonej 2 km od przedwojennej granicy polsko-rosyjskiej. Do pomocy przydzielono mu o. Antoniego Maturę i br. Karola Dziembę. Po wybuchu wojny pomagał również potrzebującym jako lekarz, zielarz, pielęgniarz. Miejscową ludność uczył nowych technik uprawy roślin i hodowli zwierząt. Na terenie administrowanej przez siebie parafii ukrywał Żydów, którym groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. W oczach parafian był gorliwym, niosącym pojednanie, kaznodzieją misjonarzem. Misje w okolicy Kijowa przyniosły obfity plon – kilka tysięcy ochrzczonych i zaopatrzenie ok. 500 chorych.

W tym czasie na wschodnich kresach Rzeczypospolitej odżyły stare waśnie i antagonizmy. Bojownicy ukraińscy pacyfikowali polskie wsie. Wieczorem 6 grudnia 1943 r. rozpoczęła się kolejna akcja. Celem były osady: Okopy, Borowe Budki, Dołhań. Oprawcy po wtargnięciu do wsi mordowali mieszkańców, palili domostwa, rabowali dobytek. W relacjach świadków wydarzeń czytamy, że mimo możliwości ucieczki ojciec Ludwik Wrodarczyk udał się na modlitwę do kościoła (por. B. Janik, Niezwykły świadek wiary na Wołyniu 1939–1943. Ks. Ludwik Wrodarczyk OMI, Poznań 1993). Jak się później okazało, była to jego ostatnia droga. Banderowcy dopadli go modlącego się na klęczkach, na stopniach ołtarza. Tam ciężko go pobili, a następnie półprzytomnego zabrali do swego oddziału w lesie, w okolicach Karpiłówki. Prawdopodobnie jeszcze około tygodnia trwało torturowanie kapłana. Na koniec został przepiłowany przez ukraińskie kobiety piłą do cięcia drzewa. Dokładna data jego śmierci i miejsce pochówku nie są znane, choć w większości opracowań przyjmuje się 7 grudnia (wigilia Niepokalanego Poczęcia NMP) jako kres życia ojca Ludwika Wrodarczyka.

Siostrzeniec sługi Bożego tak wspomina pielgrzymkę do miejsc męczeńskiej śmierci o. Ludwika: „W dniach 6-9 maja 1992 r. wraz z bratem ks. Ludwikiem Kierasem, kuzynem Franciszkiem oraz świadkiem tamtych dni, panem Leonem Żurem udaliśmy się na Wołyń… Dnia 8 maja dotarliśmy do miejsca naszego zamieszkania, do pani Larysy Rudik w Borowem. Powitanie przyjęliśmy z wielkim zdumieniem. Cała wieś stała przy opłotkach z serdecznym uśmiechem. To, co miało być najtrudniejsze, było już za nami… W następnym dniu byliśmy w Karpiłówce, na miejscu męczeństwa o. Ludwika, rozmawialiśmy z wieloma świadkami tamtych dni, którzy dobrze pamiętali wujka. Jednak na temat śmierci jak i miejsca ewentualnego pochówku niewiele chcieli nam przekazać…”. W czerwcu 2001 r., przy okazji pielgrzymki Jana Pawła II na Ukrainę, miejsce męczeńskiej śmierci o. Włodarczyka odwiedzili ponownie pielgrzymi z Radzionkowa oraz współbracia oblaci. Jeden z nich zachował takie wspomnienia: „W niedzielę 24 czerwca o godz. 8.00 wyjechaliśmy autokarem ze Lwowa do Karpiłówki... Po długim poszukiwaniu miejsca męczeństwa o. Ludwika i osób, które mogły znać szczegóły tego męczeństwa, wskazano nam na pewną osobę. Była to 80-letnia staruszka. Mieszkała z mężem i zamężną wnuczką oraz prawnuczkami. Okazało się, że po przeciwnej stronie wiejskiej drogi mieszkały także dwie jej siostry, które kilka lat temu zmarły. Staruszka bardzo szczerze odpowiadała na stawiane jej pytania. Powiedziała, że była świadkiem męczeństwa księdza katolickiego z pobliskich Okopów. Potwierdziła, że tamtej nocy przyprowadzono go do ich domu. «I co mogliśmy zrobić, co my byliśmy winni, że go tutaj przyprowadzono». Potwierdziła, że o. Wrodarczyk był związany, że był torturowany i męczony w pokoju starego domu, który od kilku lat już nie istnieje. Wskazała na miejsce jego męczeństwa. «Tutaj, w tym miejscu, gdzie był stary dom, gdzie była izba, był umęczony, potem, za domem, gdzie było nasze pole, był zakopany. Nie mogę jednak powiedzieć, w którym dokładnie miejscu był zakopany, bo po wojnie zabrano nasze pole na kołchoz i już nikt nie może wskazać jego grobu». Staruszka wskazała, że miejsce jego grobu znajduje się niedaleko za ich domem. Na miejscu męczeństwa o. Wrodarczyka jest coś w rodzaju małego ogródka, a na środku jakby usypany z ziemi grób. Zrobiło to na nas wielkie wrażenie”(por. http://www.parafia.radzionkow.pl/).

Pielgrzymi z Radzionkowa w miejscu męczeńskiej śmierci o. Ludwika modlili się o rychłą beatyfikację swojego rodaka. Modlitwa taka jest formą zawierzenia. Św. Jan Paweł II tak wyjaśnia ostatnie słowa testamentu Jezusa: I od tej godziny uczeń przyjął Ją do siebie (J 19, 27): „(…) zdanie to z pewnością oznacza, że uczniowi została wyznaczona rola syna i że przyjął on opiekę nad Matką swojego umiłowanego Mistrza (…). Wszystko to zaś można ująć w słowie «zawierzenie». Zawierzenie jest odpowiedzią na miłość osoby, w szczególności zaś na miłość matki” (RM 45).

W atmosferze modlitewnego zawierzenia tylu świadków prawdy trzeba pytać:
  • Jak naśladować modlitwę Tej, która „uwierzyła, że wypełnią się słowa powiedziane Jej przez Pana” (Łk 1, 45)? Jaka powinna być modlitwa dojrzałego chrześcijanina – odpowiedzialnego za wspólnotę?
  • Jak należy rozumieć wstawiennictwo Maryi oraz świętych i błogosławionych (por. Youcat 149)? W jakim znaczeniu świeci są przewodnikami modlitwy (por. KKK 2683n; 2692n; KKKK 564)?
  • Czego uczą nas przykłady świadków z tej ziemi?


MÓDL SIĘ!


Panie i Boże nasz, bądź uwielbiony w swoim kapłanie Ludwiku, misjonarzu, wiernym synu Maryi Niepokalanej. Bądź uwielbiony za dar jego profetycznej wiary, za jego ufność w potęgę modlitwy i za kapłańską gorliwość, z jaką służył dziełu Twojej miłości. Bądź uwielbiony, że z Twoim słowem miłosierdzia i pojednania niestrudzenie przekraczał wszelkie ludzkie granice, aby wszyscy stanowili jedno w chwaleniu Ciebie, a zwłaszcza biedni i opuszczeni. Bądź uwielbiony za dar męstwa, z jakim przyjął męczeńską śmierć i nie chciał chronić swego życia, ale je wydał w ręce ludzkiej złości na okup za Twoje rozproszone dzieci. Ojcze Miłosierdzia, przez wzgląd na swego sługę, ojca Ludwika i dla większej chwały Twojej przez ukazanie jego świętości, udziel mi łaski ..., o którą Cię proszę przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna. Amen.


ŻYJ SŁOWEM!

Katechizm dla młodych (nr 146–149) odpowiada na trudne pytania dotyczące wstawiennictwa świętych, np. Czy należy modlić się do Maryi? Odpowiedź brzmi następująco: „Tak, ponieważ Maryja jako Matka Jezusa doznaje już chwały w niebie i jest znakiem nadziei i pociechy dla wszystkich wierzących. Modlitwa do Maryi różni się jednak zasadniczo od uwielbienia należnego wyłącznie Bogu. Uwielbienie Boga wyraża się w pokornym i bezwarunkowym uznaniu Jego absolutnej zwierzchności nad wszystkimi stworzeniami. Maryja jest stworzeniem tak jak my. Ze względu na swoją łączność z Chrystusem Maryja ma szczególny macierzyński udział w Jego dziele zbawczym i dla nas wszystkich jest Matką w porządku łaski. Do Maryi możemy i powinniśmy modlić się jako do naszej orędowniczki, która prowadzi nas do Chrystusa” (Youcat nr 149). Podobnie rzecz się ma w przypadku orędownictwa świętych i błogosławionych, zwłaszcza męczenników Kościoła.

ks. Jan Kochel

rys. Franciszek Kucharczak

Pozostałe tematy
Aktualności

Tydzień Wychowania

„Maryja wychowawczynią pokoleń” - to temat tegorocznego Tygodnia Wychowania (10-17 września 2017), który zachęca nas, by spojrzeć w oczy Matki i podziękować Jej za obecność w życiu całego narodu i każdej osoby; zob. warto_przeczytac/234

więcej

Biblia po ślonsku - dlaczego nie?

Ambitne przedsięwzięcie burmistrz Radzionkowa dra Gabriela Tobora oparte jest na przekładzie Biblii ks. Jakuba Wujka. Dostępne jest już tłumaczenie Nowego Testamentu. Biblia po ślonsku - dlaczego nie? zob. warto_przeczytac

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 2861417

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu