2024-06-01
„Tłumy podążyły za Nim”. By słuchać Jego słowa o Królestwie Bożym, by doświadczyć uzdrowienia. I nie zatroszczył się ten tłum; o to, co będą jeść, jakby zapomnieli o prozie życia.
Natomiast apostołowie są bardzo praktyczni, szukają rozwiązania trudnej sytuacji. Może nie grozi im jeszcze katastrofa humanitarna, ale na pewno za chwilę wszyscy odczują głód. Więc logicznym było odprawić tłum, rozwiązać zgromadzenie i rozesłać wszystkich do okolicznych wsi, by zatroszczyli się o chleb. Słowa Jezusa są piękne, ale przecież nie można zapomnieć o chlebie codziennym. Widzą oni problem i podsuwają Jezusowi konkretne rozwiązanie. I oczywistym się wydaje, że Jezus powinien temu po prostu przytaknąć i tak zrobić. A jednak…
Nie! „Wy dajcie im jeść!”
Jak to? Co dać? Pięć chlebów dla pięciu tysięcy?
Właśnie tak! Tylko że niezupełnie po prostu rozdać. Bo On, choć mówi „wy dajcie im jeść”, bierze jednak ten chleb i ryby w swoje ręce, błogosławi, łamie, daje uczniom, by oni dawali tłumowi. I dają. Jednak niezupełnie ten sam chleb, który mieli na wstępie, lecz pobłogosławiony i rozmnożony. Stało się coś początkowo nieuchwytnego dla oczu, jednak końcowe dane były powalające: pięć tysięcy nakarmionych mężczyzn (do tego kobiety i dzieci!), dwanaście koszów ułomków – a tylko pięć chlebów na początku.
Tłum słuchając Słów Jezusa zapomniał o codziennych potrzebach, zaryzykował nawet głód, a jednak doświadczył więcej, iż można się było spodziewać. Otrzymali nie tylko słowo ale i konkretny pokarm.
Apostołowie, choć byli bliżej Jezusa, mogli być trochę zawstydzeni i zarazem zbudowani wiarą tłumu, który słuchał do końca słowa Jezusa. Nie odeszli natychmiast, gdy tylko przypomnieli sobie o codziennej potrzebie chleba.
To wydarzenie można zobaczyć także, jako swoiste wprowadzenie do tajemnicy Eucharystii - i to na kilku poziomach:
a) nadzwyczajne działanie Jezusa nie jest od razu widoczne: pobłogosławiony przez niego chleb nie zmienił się na ich oczach, a jednak coś się znacząco zmieniło (tutaj akurat jego ilość). Ta zmiana dopiero na końcu stała się tak oczywista! W Eucharystii w ogóle nie jest widoczna, lecz o wiele bardziej istotna.
b) To On jest prawdziwym dawcą tego chleba – tutaj rozmnażanego; w Eucharystii przeistoczonego. Jednocześnie polecenie Jezusa „wy dajcie im jeść” nie jest puste – to apostołowie rozdają ten chleb ludowi, podobnie jak później prezbiterzy chleb eucharystyczny.
c) A jednak On-Dawca oczekuje od nas tych niepozornych kilku bochenków, które nie są wystarczające, ale są moim wkładem na miarę moich możliwości – on dokonuje reszty (błogosławi, rozmnaża). Podobnie w Eucharystii niezbędny jest ten owoc ludzkiej pracy: chleb i wino. Naprawdę niewiele, by tak wiele się dokonało.
Przychodź na Eucharystię z gotowością na to, by słuchać Słowa Bożego i z nastawieniem, że to Słowo może cię zaskoczyć. Przychodząc z pewnym ciężarem trosk codziennych, nie pozwól, by one przysłoniły ci Boga, który jest od nich większy. Nie lekceważ swojego wysiłku, który możesz włożyć w szukanie praktycznych rozwiązań różnych problemów, ale tym bardziej nie lekceważ mocy Boga może pobłogosławić i rozmnożyć.
ks. Marek Olekszyk
fot. Cudowne rozmnożenie - The Chosen