Wyszukiwarka:
Warto przeczytać

Rives Francine - Rodowód łaski: Maria

2017-05-29

News
Francine Rivers, Maria. Rodowód Łaski. Część V, tłum. Maria Balon, Aetos Media, Wrocław 2017, ss. 248.

Pismo Święte przywołuje wiele imion kobiet, ale tylko pięć z nich znajdziemy w genealogii Jezusa:
Tamar - kobieta nadziei,
Rachab - kobieta wiary,
Rut - kobieta miłości,
Betszeba - kobieta, która doświadczyła bezmiaru łaski,
Maryja - kobieta posłuszeństwa.

Dlaczego pięć? Dlaczego właśnie te kobiety pojawiają się w genealogii Jezusa? Jakie kryteria zdecydowały o ich wyborze?

Tradycja biblijna rządzi się swoją teologią. Ujawnia postaci, które odgrywają właściwą rolę w historii zbawienia. Przekonywującą odpowiedź na powyższe pytania dał Benedykt XVI w trzeciej części swojej trylogii o Jezusie z Nazaretu. Pisze tak: "Genealogia Mateusza jest genealogią mężczyzn, niemniej jeszcze przed wieńczącą ją Maryją wzmiankowane są w niej cztery kobiety: Tamar, Rachab, Rut i 'żona Uriasza' (...). Mówiono, że wszystkie cztery kobiety były grzesznicami. Dlatego samo ich wymienienie świadczy, że Jezus wziął na siebie grzechy i wraz z nimi grzech świata, a Jego misja polegała na usprawiedliwieniu grzeszników. To jednak nie mógł być rozstrzygający powód wyboru, dlatego przede wszystkim, że nie można go odnieść do wszystkich czterech kobiet. Większe znaczenie ma fakt, że żadna z tych kobiet nie była Żydówką. W ten sposób do genealogii Jezusa wchodzi przez nie świat pogan - widoczne jest Jego posłannictwo do Żydów i pogan. Najważniejsze jednak jest to, że na końcu genealogii znajduje się kobieta - Maryja, która w istocie stanowi nowy początek i relatywizuje całą genealogię. Poprzez wszystkie pokolenia genealogia rozwijała się zgodnie ze schematem: Abraham zrodził Izaaka... Na końcu pojawia się jednak coś zupełnie innego. W wypadku Jezusa nie mówi się już o zrodzeniu, lecz powiedziane jest: Jakub [był] ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem (Mt 1, 16). W następującym dalej opowiadaniu o narodzeniu Jezusa Mateusz mówi nam, że Józef nie był ojcem Jezusa oraz że zamierzał oddalić Maryję z powodu domniemanego cudzołóstwa. Wtedy powiedziano: Z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mt 1, 20). W ten sposób w tym ostatnim zdaniu zmieniona została struktura całej genealogii. Maryja stanowi nowy początek. Jej Dziecko nie pochodzi od mężczyzny, lecz jest nowym stworzeniem, poczęło się za sprawą Ducha Świętego" (por. Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo, 15-17). Taka jest oficjalna nauka Kościoła. Genealogia ewangeliczna ma znaczenie dla historii świata i dziejów zbawienia. To Jezus jest w jej centrum. On jest Panem i Zbawicielem wszystkich ludów i narodów. Maryja, pokorna Dziewica z Nazaretu i błogosławiona wśród wszystkich niewiast, jest tą, w której "dokonuje się nowy początek, zaczyna się nowe człowieczeństwo". Jej "tak" (fiat) zdecydowało o dziejach świata i ludzkości.

Francine Rivers nadała swojej serii tytuł "Rodowód Łaski". Nie wyjaśniła jednak co rozumie pod tym pojęciem. A Ewangelia właśnie Maryję nazywa "łaski pełną" (Łk 1, 28). Piąta i ostatnia część sagi ukazuje matkę Jezusa, przez pryzmat relacji biblijnych, w sposób właściwy dla ewangelicznego (protestanckiego) nurtu chrześcijaństwa. Z uwagi na odmienne założenia egzegetyczne i teologiczne obraz ten różni się od nauczania Kościoła rzymskokatolickiego. Różnice dotyczą m.in. imienia (Maria, a nie Maryja), a zwłaszcza kwestii interpretacji "rodzeństwa" - "braci i sióstr" Jezusa, występujących w Ewangeliach. Kościoły protestanckie interpretują zapis ewangeliczny dosłownie jako Jego rodzeni bracia i siostry, a nie kuzyni (interpretacja katolicka). Autorka rozdział 4 rozpoczyna w następujący sposób: "Maria przyjęła na świat swojego drugiego syna z taką samą radością i oczekiwaniem, z jakimi przyjęła Jezusa. Rozpływała się z rozkoszy, przytulając i karmią nowo narodzone dziecko. - Oto i on, Jezu. Twój brat, Jakub (...) Bóg ponownie otworzył Marii łono i kobieta urodziła kolejnego syna, któremu nadała imię Józef, po swoim mężu. Potem przyszła na świat córka, którą Maria nazwała Anną, po swojej matce" (s. 89. 92). Z kolei w innym miejscu pisze: "Józef lubił przyglądać się Jezusowi przebywającemu z Jego przyrodnimi braćmi oraz siostrami" (s. 130). Chyba brak tu konsekwencji?

W języku hebr. i aram. "braćmi" nazywa się bliskich krewnych (por. Rdz 13, 8; 14, 16; 29, 15; Kpł 10, 4; 1 Krn 23, 22n; Mt 12, 46; 13, 55; J 7, 3n; Dz 1, 14; 1 Kor 9, 5; Ga 1, 19). Świadkowie wydarzeń nazywali "braćmi" (krewnymi) Jezusa cztery osoby: Jakuba, Józefa, Judę i Szymona. W Mk 3, 32; 6, 3 i Mt 13, 56 jest mowa o siostrach, ale bardzo podawania ich imion. Wzmianka o "braciach i siostrach" Jezusa wzbudziła dyskusję wśród historyków i ojców Kościoła. Inna na ten temat jest tradycja ewangelicka, a inna katolicka. W Nowym Komentarzu Biblijnym do Ewangelii Łukasza ks. Franciszek Mickiewicz wyjaśnia: "W literaturze starożytnej istnienie braci i sióstr Jezusa wyjaśniano na różne sposoby. Autor apokryfu z II w., znanego pod nazwą Protoewangelia Jakuba, wyjaśnia, że Józef miał dzieci z pierwszego małżeństwa i już jako starzec został wybrany na męża Maryi (por. ProtEwJ 9, 2). Jego zdanie powtarza później wielu Ojców Kościoła i pisarzy starożytnych (Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Hipolit Rzymski, Euzebiusz z Cezarei i in.). Żyjący w IV wieku Helwidiusz twierdził, że Maryja i Józef po urodzeniu Jezusa mieli potem jeszcze inne dzieci. Obie te hipotezy nie mają żadnego potwierdzenia w tekstach Nowego Testamentu. W Łk 2, 41-52 jest mowa o tym, że rodzice Jezusa chodzili z Nim do Jerozolimy na święto Paschy i nic w tym tekście nie pozwala sądzić, że towarzyszyły im wówczas jakieś inne ich dzieci. Gdyby takowe istniały, wówczas po śmierci Jezusa do opieki nad Matką byłoby zobowiązane Jego młodsze rodzeństwo, nie istniałaby więc potrzeba przekazywania Jej Janowi (J 19, 26). Nawet teskt Mt 1, 25 nie jest w stanie obronić poglądów Helwidiusza, gdyż zdanie: <[Józef] nie zbliżył się do Niej, aż porodziła Syna> zupełnie nie sugeruje, że potem nastąpiło pożycie małżeńskie. Przeciwko Helwidiuszowi występowali Hieronim i Augustyn, twierdząc, że bracia i siostry, o których wspominają ewangeliści, są w rzeczywistości dalszymi krewnymi Jezusa" (por. NKB NT III/1, 430).

Imię Maryja, matka Jezusa, poślubiona Józefowi, pojawia się w Nowym Testamencie 19 razy (w ST, np. Wj 15, 20; 1 Krn 4, 17). Znaczenie hebr./aram. Mirjam - "wywyższona" (A. Tronina); "umiłowana przez Jahwe" (F. Zorell), "piękna, napawająca radością, pani" (E. Kasjaniuk), Kościół wyróżnia poprzez odmianę "Maryja - Maryi". Inna Maria, zwana Kleofasową, była krewną lub powinowatą Jezusa i to albo przez Józefa, albo też przez Maryję (por. Mt 10, 3; Mk 3, 18; 15, 40-47; Łk 6, 15). Wzmiankę u J 19, 15 należałoby identyfikować z "siostrą Marii". Chociaż inni w siostrze Maryi dopatrują się raczej matkę synów Zebedeusza: Jakuba i Jana (H. Fros). Ta Maria uczestniczyła w pogrzebie Jezusa (Mt 28, 1; Mk 15, 4; Łk 24, 1). Imię Maryi jest dla Kościoła darem i zapowiedzią wypełnienia się obietnicy: "Gdy jednak wypełni się czas, Bóg wysłał swego Syna zrodzonego z kobiety (...), aby uwolnić tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy się stali przybranymi dziećmi" (Ga 4, 4).

Tajemnica "dziewiczego poczęcia" jest tajemnicą naszej wiary. Nazywając Maryję "zawsze Dziewicą", Ewangelia i Tradycja Kościoła uczą, że po poczęciu Jezusa Maryja pozostała dziewicą, powstrzymując się od pożycia małżeńskiego. Z tego wynika, że również narodzenie Jezusa nie naruszyło Jej dziewictwa. Bronili tej prawdy Orygenes, Zenon z Werony, św. Ambroży, św. Hieronim, św. Augustyn. List papieża św. Syrycjusza przeciw nauce bp Bonozjusza z roku 392 świadczy, że nauka Kościoła "energicznie odrzuca myśl, żeby z tego dziewiczego łona, z którego narodził się Chrystus według ciała, mogło wyjść jakieś inne dziecko". Istotne jest również to, że wszyscy wielcy reformatorzy protestanccy: Luter, Zwingli, Kalwin - uznawali i głosili wieczyste dziewictwo Maryi (por. Max Thurian, w: Mały słownik maryjny, s. 17).

Powieść Rivers nie jest arcydziełem literackim. Trąci ckliwym i mało wyszukanym stylem, niektóre zwroty i formy językowe są po prostu banalne, np. [Maria] spanikowała; Wekslarze współzawodniczyli ze sobą w interesach...; Maria myśli, że cały świat kończy się na tym jednym dziecku [Jezusie], albo sugerowanie niecierpliwości i pragnienia ujawnienia tożsamości Syna-Mesjasza, które nie ma żadnego uzasadnienia w Ewangelii (np. s. 126nn), aż wreszcie eksponowanie pokus szatańskich przez pogrubienia są zupełnie niezrozumiałe. Po narodzeniu Dziecięcia "(...) diabeł odwrócił się i odszedł, wybuchając zimną furią". A po chwili wyznał: "Odciągnę ich ze szlaku i zaprowadzę do Heroda, a wtedy moja wola wypełni się na ziemi". Autorka dodaje: "Ponury śmiech rozniósł się echem w nocnym powietrzu. Maria i Józef spokojnie spali, ale Jezus nie spał i wszystko słyszał" (s. 56). Nie do przyjęcia jest eksponowanie gniewu Matki w różnych sytuacjach, a zwłaszcza w godzinie męki: "Płoną w niej tak zażarty matczyny gniew, że byłaby gotowa zabić (!) ich własnymi rękoma, gdyby tylko miała siłę. Potem spojrzała synowi w oczy i poczuła, że jej gniew odchodzi i ustępuje miejsca zamieszaniu oraz smutkowi" (s. 195). Niestety styl powieści jest mało wyszukany, przypominający apokryficzne ewangelie o narodzeniu i dzieciństwie, np. Protoewangelia Jakuba, apokryf ujgurski Pokłon Magów czy arabska Ewangelia dzieciństwa. Może to również kwestia polskiego przekładu.

Jakże zatem bezcenny jest w tym kontekście kanoniczny przekaz Ewangelii - zwięzły w treści i formie! Nam wychowanym w bogatej tradycji chrześcijańskiej (katolickiej) trudno przyjąć fabułę, wypełniającą "luki" natchnionego tekstu Ewangelii. Potrzeba wyjątkowego mistrzostwa formy literackiej, by oddać coś tak pięknego i wzniosłego, jak opis ewangelicznych wydarzeń z Nazaret, Betlejem, Jerozolimy...

Cenna jest jednak końcowa zachęta do medytacji nad tajemnicą Matki Jezusa i Kościoła. Sześć krótkich propozycji do medytacji, które można przeprowadzić zarówno indywidualnie, jak i grupie dyskusyjnej. Proponowane tematy rozważań: Zgoda, Świętowanie, Uległość, Niepokój, Konflikty, Wyznanie (s. 217-238) - to dobry przykład metody lectio divina, którą przecież jako pierwsza praktykowała Matka Jezusa (Łk 2, 19. 51). Tylko słuchając słowa Bożego można nauczyć się posłuszeństwa na wzór Służebnicy Pańskiej (Łk 1, 38).

Rivers cieszy się uznaniem w swoim kraju (USA), obsypywana jest nagrodami, a swoje pisarstwo traktuje jako misję ewangelizacyjną. Sama przekonuje swoich czytelników, że "pisarstwo przybliża ją do Boga. Poprzez swoją pracę (...) pragnie wielbić i wywyższać Jezusa za wszystko, co zrobił i robi w jej życiu". Miał rację papież Benedykt XVI, gdy w adhoracji O Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła zachęcał twórców do odkrywania Biblii jako wielkiego kodu kulturowego: "Dlatego w perspektywie nowego spotkania Biblii z kulturami chciałbym powtórzyć wszystkim działającym na polu kultury, że nie powinni się niczego obawiać, otwierając się na słowo Boże, które nigdy nie niszczy prawdziwej kultury, lecz jest nieustannym bodźcem do poszukiwania coraz właściwszych i bardziej znaczących ludzkich form wyrazu. Każda autentyczna kultura, aby była naprawdę dla człowieka, musi być otwarta na transcendencję, w ostatecznym rozrachunku na Boga" (VD 109). Warto zatem wciąż na nowo podejmować próby odczytywania przesłania Biblii jako "wielkiego kodu kulturowego" (N. Frye).

ks. Jan Kochel
Pozostałe tematy
Aktualności

Źródłem katechezy jest Pismo Święte

"Za dwa lata ma być gotowa podstawa programowa nauczania religii w szkołach. Zespół ekspertów przygotował już mapę drogową tych zmian. Jedno jest pewne: źródłem ich treści jest i będzie Pismo Święte" - przekonuje ks. prof. Piotr Tomasik, koordynator Biura Programowania Katechezy przy Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski; por. wywiad

więcej

Trudne pytania

Bóg - lubię to! Popularne lajki zdominowały świadomość użytkowników mediów społecznościowych. Dziś mierzy się wartość człowieka ilością "polubień" (lajków). Czy to rzeczywiście jest miara wartości życia? Ewangeliczne szukać i pukać zestawione ze słowem prosić służą do podkreślenia cech modlitwy - usilnej i wytrwałej. Można zatem "chrześcijańskimi okularami" patrzeć na świat i według tej miary mierzyć swoje życie; pytania

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 2753051

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu